Pomysł zrodzony z potrzeby egipcjan
Nil nie tylko żywił Egipt corocznym wylewem, nawadniając jego pola — był też znakomitą arterią komunikacyjną w kraju, w którym niemal całe osadnictwo skupiało się na wąskim pasie wzdłuż jego brzegów. Toteż wcześnie zaczęli Egipcjanie korzystać z owej naturalnej drogi wodnej. Właśnie na Nilu pojawiły się w połowie czwartego tysiąclecia p.n.e. pierwsze żagle, a w tysiąc lat później żaglowce egipskie zaczęły penetrować oba oblewające Egipt morza.
Egipt był mocarstwem. Na północny zachód — do Syrii, i na południe — do Nubii, szły jedna za drugą wyprawy wojenne, powracające z bogatym łupem i podporządkowujące ościennych książąt faraonowi. Na półwyspie Synaj Egipcjanie zaczęli na poważną skalę eksploatować kopalnie miedzi, a ich flota na Morzu Czerwonym coraz częściej odwiedzała na pół legendarną krainę Punt 1— zapewne nazwa ta oznaczała dzisiejsze Somali i południową Arabię, chociaż niektórzy chętnie umieszczają ją jeszcze dalej na południu, w Mozambiku. Sprowadzano stamtąd heban, kadzidło, złoto, strusie pióra, lecznicze zioła oraz niezwykle cenioną rzadkość — karzełkowatych Pigmejów.
Wyprawy, wysyłane z Egiptu na Synaj i do kraju Punt, musiały dwukrotnie przebywać pustynię oddzielającą dolinę Nilu od Morza Czerwonego (co szczególnie utrudniało transport towarów) oraz przysposabiać okręty do żeglugi na jałowych brzegach Zatoki Arabskiej. Faraonowie zaś musieli utrzymywać floty na obu morzach. Wydaje się więc rzeczą wysoce prawdopodobną, że już wcześnie zaczęto rozumieć korzyści, zarówno gospodarcze jak i strategiczne, jakie dałoby połączenie żeglowne Nilu z Morzem Czerwonym.